Maria LaGuerta i Angel Batista
Szkoda, że scenarzyści nie wymyślili lepszego i ciekawszego wątku dla tych bohaterów i aktorów. Wyglądało to tak, jakby twórcy nie mieli żadnego innego pomysłu. Nie wiemy co zrobić z Angelem. Nie wiemy co zrobić z Marią. To wymyślimy między nimi romans. Dwa problemy z głowy.
To mogłoby jeszcze ujść, gdyby wcześniej były jakieś oznaki, że taki wątek jest możliwy. A takowych w serialu nie było. LaGuerta i Batista nie mieli podwalin na wielką miłość.
Temu wątkowi nie pomagała mała ilość czasu ekranowego. David Zayas i Lauren Velez są dobrymi aktorami. Nie mieli jednak zbyt wielu szans, by zrobić cokolwiek dla uwiarygodnienia tej historii.
Jeszcze gorzej było, kiedy bohaterowie zaczęli się szamotać. Chcą być razem. Ale trzeba to zgłosić szefostwu. Potem nie chcą. Potem znowu chcą. Na pewnym etapie sezonu kapitan Matthews powiedział do bohaterów: Mam już dość, tego tam i z powrotem.
Trochę lepiej było pod koniec. Kiedy Angel odwiedza starego schorowanego mężczyznę, bohater właśnie złapał mordercę jego żony. Sprawa ciągnęła się przez bardzo długi okres. Po tym spotkaniu Angel wyznaje Marii prawdziwą miłość. I to jest chyba jedyny moment, kiedy udało się sprzedać widzom ten wątek. Aktorzy mieli czas by zrobić swoje.
Jednak w całości, ten wątek trzeba zaliczyć jako nieudany. Lepszy byłby jakiś motyw policyjny. Taki, który wciągnąłby te postacie w centrum wydarzeń sezonu. A tak mieliśmy mało wciągający przerywnik w głównym wątku serii.